ciemne pieczywo, kanapki ze zdrowa sałata i rybą

Okiem fizjoterapeutki…o ortoreksji.

Pan pomidor wlazł na tyczkę
I przedrzeźnia ogrodniczkę.
Jak pan może,
Panie pomidorze?!

Oburzyło to fasolę:
– A ja panu nie pozwolę!
Jak pan może,
Panie pomidorze?!

Groch zzieleniał aż ze złości:
– Że też nie wstyd jest waszmości!
Jak pan może,
Panie pomidorze?!

Rzepa także go zagadnie:
– Fe! Niedobrze! Fe! Nieładnie!
Jak pan może,
Panie pomidorze?!

Rozgniewały się warzywa:
– Pan już trochę nadużywa!
Jak pan może,
Panie pomidorze?!

Pan pomidor, zawstydzony,
Cały zrobił się czerwony
I spadł wprost ze swojej tyczki
Do koszyczka ogrodniczki.

 

Jan Brzechwa “Pomidor”

 

Lipcowe popołudnie, rozpalone drogi, długie trasy. W podróży jak zawsze towarzyszy nam radio, dobra muzyka i dobre audycje radiowe…Tym razem w radio pada hasło: ORTOREKSJA, dla mnie nieobce, ale jak się okazuje w dyskusji z moim mężem dziwne, rzadkie i teoretycznie niespotykane…
Dzisiaj o ortoreksji.
Kto z nas nie otarł się o dietę? Diet mamy do wyboru do koloru… Atakują nas medialnie od lat, z coraz to nowszym pomysłem na dietę cud, która w efekcie da nam ciało zdrowe, lśniące i idealne…
Ile mamy tych diet…? Odpowiem inaczej: a kto by je w ogóle wszystkie zliczył (?!!)…Kapuściana, tłuszczowa, białkowa, makrobiotyczna, według grup krwi, “dieta życia”, pięciu przemian, wegetariańska, wegańska, bezglutenowa…itd. W sumie wymieniać można by bez końca.
Żeby sprawa była jasna: jako promotor zdrowia, fizjoterapeutka, była instruktorka fitness-u, kobieta, żona, matka, jak najbardziej jestem za “zdrową” dietą. Jak najbardziej wierzę, że jesteśmy tym co jemy, mało tego, wierzę, że jaka jakość naszego pożywienia, takie też jest nasze życie, nasza mentalność, intelekt, duchowość i życiowe potrzeby. Serio. Jak najbardziej wierzę, że jedzenie odżywia nasze ciało i je buduje, podtrzymuje nasze funkcje życiowe, ale jest również naszym lekarstwem. W momencie chorób, niedomagania organizmu pierwszej pomocy szukałabym na naszych talerzach, w jedzeniu a nie w sztucznych suplementach, które tak naprawdę wiele by dały, żeby chociaż w części być tak zdrowe, przyswajalne, naturalne jak prosta i dostępna żywność : wszelakie owoce, warzywa, kasze, orzechy, oleje…Suplementy to nic innego jak sztuczne podróbki tego, co mamy na wyciągnięcie ręki: naturalnego i prostego jedzenia.

miska zdrowego, pożywnego jedzenia
Teraz wracając do ortoreksji…Co właściwie kryje się pod tym hasłem? Według wikipedii: ORTOREKSJA (Orthorexia nervosa; ortho – “prawidłowy”; orexis – “apetyt”) to patologiczna obsesja na punkcie spożywania zdrowej żywności. Kto z nas nie był świadkiem, kiedy ktoś z naszych znajomych, przyjaciół, ktoś bliski z rodziny wkręcił się w tematykę zdrowia i zdrowego żywienia na tyle poważnie, że stracił w sumie kontakt z rzeczywistością, i stał się żywieniowym dziwakiem…? Na czym właściwie polega problem związany z ortoreksją? Na tym, że cześć ludzi “zakręca się” w tym zdrowym żywieniu. Zdrowe jedzenie, zdrowe produkty, zdrowe sposoby przygotowania wartościowego jedzenia w jakimś sensie stają się ich obsesją i najważniejszą sferą życia. Wszystko u tych osób kręci się wokół jedzenia: godzinami planują zakupy jedzeniowe (oczywiście tylko w odpowiednich sklepach!!), zdrowe dania (oczywiście przygotowane w zdrowych naczyniach i tylko w zdrowy sposób!!), wyszukują zdrowe przepisy. Paradoksalnie ten zdrowy styl życia i zdrowy model żywienia odsuwa ich od normalnego życia, odsuwa od rodziny, przyjaciół, znajomych. Z reguły takie osoby zaczynają źle funkcjonować w grupie, i z czasem stają się outsiderami i samotnikami. Na dodatek źle lub niedostatecznie odżywionymi (!!!). Serio serio.
I co my możemy w takiej sytuacji zrobić? Jak możemy pomóc tym osobom spośród naszego otoczenia, które najprawdopodobniej cierpią na ortoreksję?… Sprawa nie jest prosta. Jak zawsze w wypadku choroby związanej z zaburzeniami odżywiania sama osoba chora musi dojrzeć swój problem i chcieć z nim coś zrobić. My możemy nie być obojętni na problem. Możemy być otwarci, mniej dyskryminujący. Osobom z ortoreksją, jak większości osób z zaburzeniami odżywiania, pomaga psychoterapia, połączoną ze znalezieniem nowego hobby angażującego zarówno ducha, jak i ciało – i znowu sport i szeroko pojęta aktywność fizyczna jest w tym wypadku nieoceniona 🙂 (!!). Ruch angażuje całe ciało i wolę, zmusza do wysiłku, pobudza krążenie, dotlenia organizm, wzmacnia poszczególne układy, pomaga oderwać myśli od aktualnych problemów, wzmaga produkcję endorfin (tzw. hormonów szczęścia). Jednym słowem ruch leczy, zarówno umęczonego ducha, jak i osłabione ciało:).
Pływanie, piesze wędrówki, jazda na rowerze, spacer za rękę z kochającą osobą gorąco POLECAM…nie tylko na ortoreksję 🙂 .

I utwór poetycki w roli głównej z “Panem Pomidorem”, który odkąd pamiętam…w jednej diecie jest zdrowy i bogaty w potas…znowu w innej niewskazany i bardzo rakotwórczy… tym bardziej, że często hodowany w sztucznych warunkach i spryskiwany masą chemikaliów….:@…Wariactwo…
Jak zawsze, wybór należy do nas….

w

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *