Restaurtacja Esencja Sushi

Polecam: Restauracja Esencja Sushi nie tylko na Walentynki…

Restauracja Esencja Sushi nie tylko na Walentynki…

Czy chcemy się przyznać, czy też nie, często żyjemy w lekkim napięciu i niedosycie… W poszukiwaniu smaku, zapachu, przygody lub miłości życia… często spełnienia. Żyjemy z nadzieją na przełom, na spotkanie KOGOŚ lub CZEGOŚ nowego, WYJĄTKOWEGO, ekscytującego…

By twórczo i radośnie żyć, by zdrowo funkcjonować potrzebujemy zmian, wyzwań, tego czegoś, co nas motywuje do działania, co daje nam energię i pozytywnego “kopa”…

Nawet wracając do rodzinnego Wrocławia, błądząc palcem po mapie, a autem po nowo odkrytych ulicach, szukamy tych wyjątkowych NASZYCH miejsc. Miejsc, gdzie czas zatrzymuje się w miejscu; gdzie czujemy się u siebie; gdzie spotykamy przyjaciół; gdzie odkrywamy nowe smaki i nieznane wcześniej przyjemności 😉 .

W tym roku Święto Trzech Króli we Wrocławiu było chłodne, wilgotne i dżdżyste – ale tylko na ulicach, między drzewami i kamienicami starego Wrocławia. Ciepło i “klimat” znaleźliśmy w Restauracji Esencja Sushi, gdzie zatrzymaliśmy się zmarźnięci, zabiegani i zakręceni – jak to zresztą bywa na rodzinnych, styczniowych wyjazdach z dziećmi… Nie będę rzeczywistości polewać i ubarwiać/osładzać sosem malinowym – w tym wypadku nie ma takiej potrzeby 🙂 … Wiecie, kiedy mój małżonek rozaniela się i “rozjaśnia”?… – i nie mam tu na myśli spraw i chwil z małżeńskiej alkowy 😉 – nad talerzem doskonale “skrojonych” i podanych krewetek królewskich – nad aromatem, nad smakiem, nad kolorem… Wiecie, kiedy mój Max i Kay milkną i znikają? – i nie mam tu na myśli kolejnego odcinka Star Wars – nad pucharkiem smakowitych, bajecznych jak mgiełka lodów z ciastem ryżowym. Wiecie, kiedy i ja, wreszcie przestaję mówić?-tak, tak, to możliwe 😉 … nad talerzem aromatycznej, ciepłej, rozgrzewającej zupy rybnej… 🙂 . Magia. Cudo. Chwila, do której się tęskni; czas, o którym się myśli, jak o długo wyczekiwanej randce… Szczerze, nie jestem magikiem w kuchni, ale smakoszem – koneserem w życiu – jak najbardziej.

Miejsca, których zawsze we Wrocławiu szukam i odnajduję?… To proste, tam, gdzie zawsze serce biło i bije mocniej : chłodny Ostrów Tumski, cicha Biblioteka Uniwersytecka, strzelisty i jasny Kościół Dominikanów, irysowy Plac Solny… i od tej pory Restauracja Esencja Sushi przy ulicy Michała Płońskiego 31. Myślę, następnym razem urwiemy się tam po cichutku sami z moim Sebastianem :)… a może nawet w Walentynki?………

Z pozdrowieniami

Wasza

Magdalena Rusiecka-Serwatka

 

p.s….i jeszcze jedzeniowe motto:

„Jedzenie powinno zaspokajać głód – nie próżność, sprawiać przyjemność – nie trudność, być doznaniem kulinarnym – nie intelektualnym i dawać okazje do dzielenia się radością posiłku z bliskimi. Niekoniecznie na Facebooku…”

                                                       Tessa Capponi- Borawska

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *