Carl Honore "Pod presją" książka leżąca na stole

Okiem promotora zdrowia…o edukacji:).

Wstęp z Woody Allenem w tle.

 

Życie pełne jest niespodzianek. Plan na dzisiaj był prosty: napisać naprawdę dobry tekst na temat edukacji. Jednak tak jak powiedział Woody Allen:
“Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość.”…. Tak więc od samego rana wydarzyło się wszystko, co tylko możliwe u matki dwóch maluchów, aby wpis powstawał nocą ;). Ok, będzie więc krócej, ale na temat 🙂 .

Impresje “o szkole”.

 

Pamiętam jak w wieku lat 13 lub 14 wystąpiłam na forum mojej klasy – hm, no chyba na lekcji wychowawczej – z referatem dotyczącym przeładowania systemu edukacji zadaniami dodatkowymi i domowymi. To był protest i bunt prawie nastolatki poparty twardymi danymi wziętymi z życia ucznia szkoły podstawowej, a mianowicie jak to my dzieci jesteśmy zdecydowanie przeciążeni dodatkową nauką i zadaniami w domu, ile godzin spędzamy w szkole, a potem ile czasu spędzamy nad książkami poza lekcjami. Pamiętam, jak moje koleżanki i koledzy patrzyli na mnie okrągłymi oczami ze zdziwienia, a wychowawczyni uśmiechała się pod nosem – cokolwiek to jednak oznaczało mój referat zawisł na tablicy głównej na szkolnym korytarzu naszej SP nr 66.
A teraz, całkiem niedawno, poprzez portale społecznościowe, dotarła do mnie wspólna inicjatywa niektórych nauczycieli oraz rodziców uczniów mająca na celu ograniczyć ilość zadań domowych. Oczywiście nikt niczego przełomowego nie odkrył: dzieci pracują bardzo ciężko od rana do wieczora, chodzą do szkoły, uczestniczą w lekcjach, przebywają w świetlicy, potem jeżdżą jeszcze na zajęcia dodatkowe: szachy, robotykę, taniec, różne kółka zainteresowań. Często do domu wracają bardzo późno. I wtedy zamiast odpocząć, spędzić czas na zabawie i z rodziną, siadają do kolejnej intensywnej pracy: zadań domowych. Mało tego: nie raz przy tych lekcjach zasiadają razem z dziećmi rodzice. Dlaczego?… ponieważ zadania, ich ilość oraz poziom przerastają możliwości uczniów. I właśnie dzisiaj zaprzyjaźniony właściciel sklepu ze zdrową żywnością opowiadał mi jak to do późnej nocy konstruował z córką przestrzenny model nici DNA. Oczywiście praca była obowiązkowa i zadana prawie z dnia na dzień.

 

dziecko pośród półek z książkami

Na wyścigach edukacyjnych.

 

Hm. No cóż, czasami sama się zastanawiam, czy to nie jest również tak, że to my rodzice oczekujemy od naszych dzieci za dużo. W pogoni za dobrym startem w życiu, i rozwijaniem w dziecku wszystkich możliwych talentów, zapisujemy je od najmłodszych lat na liczne wymyślne zajęcia aktywizujące i rozwijające. Zajęcia muzyczne, ruchowe, plastyczne, językowe, matematyczne… W sumie wymieniać można by bez końca tyle jest teraz różnych możliwości. Już przedszkole jest starannie wybierane, i najlepiej jak jest dwujęzyczne. Potem długo wyszukuje się odpowiedniej szkoły podstawowej, sprawdzając rankingi sukcesów oraz dokonań jej uczniów oraz porównując ilość punktów zdobytych na egzaminach końcowych. O kierunku studiów też często decyduje się w trakcie rodzinnych spotkań i dyskusji. Rodzice, czasami też dziadkowie i wujkowie, zasiadają w głębokich fotelach i długo debatują, jaki to kierunek studiów zapewni dziecku dostatecznie prestiżowy zawód oraz zapewni odpowiedni, wysoki poziom życia. W końcu dziecko oprócz intensywnej nauki w szkole i mnóstwa zajęć dodatkowych od razu “z automatu” uczęszcza na tzw. “korepetycje” z wybranych przedmiotów. Za moich czasów korepetycje były dla dzieci, które nie dawały sobie rady z nauką i miały ewidentne problemy ze zrozumieniem i zaliczeniem danego materiału. Teraz na korepetycje chodzą wszystkie dzieci, nawet te najlepsze, tak żeby, być w grupie tych, którzy mają szansę na lepsze szkoły podstawowe, gimnazjalne a później i studia. Obowiązkowo też mamy w większych miastach co roku TARGI EDUKACYJNE i “dni otwarte” zajęć dodatkowych i pozalekcyjnych.

Brrrry… I z łezką w oku wspomina się czasy, kiedy podwórka na osiedlach pełne były śmiejących się i bawiących dzieci. Teraz są puste. W sumie mamy aktualnie model pakowania dziecko w auto i przewożenia w ciągu dnia z miejsca na miejsce, z jednych zajęć na drugie, ze szkoły na korepetycje, z korepetycji na zajęcia kreatywne, z zajęć dodatkowych na lekcje muzyki, a później jeszcze na treningi sportowe. I wszystkie zajęcia są ważne, wszystkie rozwijają, uwrażliwiają, poprawiają koncentrację oraz zwiększają możliwości intelektualne naszych dzieci…

Carl Honoré “Pod presją. Dajmy dzieciom święty spokój!”

 

Hm, no nic, jednym słowem serwujemy naszym dzieciom od najmłodszych lat “ostrą jazdę bez trzymanki”.
I właśnie w tym momencie z pomocą, a może też ku pokrzepieniu serc i wsparciu rodziców przychodzi książka “Pod presją. Dajmy dzieciom święty spokój!” Carla Honoré. Świetna pozycja!! Napisana przejrzyście i barwnie, przystępnym językiem, czyta się ją jednym tchem i z wypiekami na twarzy :). Serio. Książka pokazuje różne systemy i modele nauczania w różnych krajach i kulturach. Pokazuje pewne priorytety w różnych społeczeństwach wpływające na system edukacji. I co ciekawe autor pokazuje również jak dany model nauczania przekłada się na przyszłość dziecka. Widzimy więc, które dzieci zdrowo i harmonijnie się rozwijają zarówno psychicznie, intelektualnie, jak i fizycznie; które świetnie sobie radzą z kolejnymi poziomami edukacji; które wybierają jakie kierunki studiów; które są najbardziej kreatywne, odporne na stres i presję. I wreszcie: które świetnie radzą sobie w życiu, i odnoszą rodzinny oraz zawodowy tzw. “sukces”. Książka jest świetna !! Lektura prawie obowiązkowa dla każdego ambitnego rodzica zatroskanego o przyszłość swoich dzieci. Trochę taki dzwonek i przebudzenie dla nas rodziców, tak byśmy tych naszych dzieci nie zajechali, nie przytłoczyli i nie zmarnowali. W dzieciach jest naturalna ciekawość świata i chęć nauki. Warto więc się zastanowić: czego potrzebują dzieci do zdrowego rozwoju?…Miłości, bezpieczeństwa, akceptacji…i ogromu czasu na zabawę. A edukacja? Jest ważna. Ale jaka? W jakiej ilości? Na którym etapie dzieciństwa?…Zapraszam do lektury książki “Pod presją. Dajmy dzieciom święty spokój”. Prawdziwe przebudzenie i “światełko w tunelu”. Polecam :).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *