“Daj mi właściwe słowo i odpowiedni akcent, a poruszę świat.”
Joseph Conrad
Słowa mają moc.
Słowa mają MOC. Nie wierzycie? Serio: spójrzcie na dzieci, które wchodzą w świat i uczą się nowych słów – kluczy: proszę, dziękuję, przepraszam. Słów, jak drogowskazy, które otwierają serca i umysły, budzą nadzieję, przywołują uśmiech.
W Nowym Roku to bardzo ważne, by ustalić sobie strategiczny plan działania, i ubrać go w SŁOWA i obrazy…. Niekiedy taki plan nazywany jest MAPĄ MARZEŃ, czyli patchworkiem posklejanym z barwnych zdjęć miejsc, które pragniemy zobaczyć, osób, które pragniemy poznać, przedmiotów, które zamierzamy odnaleźć lub posiąść. Nasze marzenia i nasze pragnienia: zmiana pracy na nową i lepszą, odnowienie zaniedbanych relacji, powrotu do ukochanych, zapomnianych pasji, rozprawienia się z nałogami czy rozpoczęcie wymarzonych studiów podyplomowych…
I to co najważniejsze, pamiętajmy: SŁOWA MAJĄ MOC… MOC SPRAWCZĄ. Słowa są jak okulary na nosie: jeśli są jasne i różowe, to i świat, który nas otacza jest pozytywny, życzliwy, przyjazny i na nas otwarty. Jeżeli zaś okulary są czarne i przyciemniane, tak że nawet słońca przez nie nie widać, to i nasz świat jest mroczny, groźny, podstępny i… zdradliwy…podobnie też ludzie, którzy nas otaczają.
Historia KRÓLICZKA PLAYBOYA.
Pamiętam wiele lat temu, kiedy pracowałam w jednej z wrocławskich przychodni jako magister fizjoterapii, wybieraliśmy się z grupą przyjaciół na wspaniałego, zimowego Sylwestra w okolice Szklarskiej Poręby. Kolorytu imprezie noworocznej dodawał fakt, iż obowiązkowo każdy uczestnik miał być oryginalnie i ciekawie przebrany. Warto dodać, że w tamtym czasie byłam „mocno” przed 30-stką i świeżo po przeczytaniu „Dziennika Bridget Jones” Helen Fielding, dlatego też bez wahania mój wybór padł na przebranie KRÓLICZKA PLAYBOYA… Pikuś: tylko biało-różowe, puchate, królicze uszka, pękaty, zaczepny, biały ogonek, eleganckie mankiety i mucha, czarne body, kabaretki i … wysokie, czarne szpilki 😉 ….
Ach…moja wizja samej siebie jako fantastycznego KRÓLICZKA PLAYBOYA była WYRAŹNA i SOCZYSTA… i jakoś w ogóle nie przeszkadzał mi fakt, że takowych uszek, ogonka oraz pozostałych elementów stroju w ogóle nie posiadam…
Przez ponad trzy tygodnie zamęczałam moich pacjentów opowieściami o bajecznym, śnieżnym Sylwestrze. O muzyce, tańcach, śpiewie i zabawie do rana… I oczywiście ja – KRÓLICZEK PLAYBOYA – w roli głównej: rumiana, szczęśliwa, rozchwytywana…
A plan był prosty: po cichutku zakraść się do living roomu Mamusi i nożyczkami „załatwić” królicze skórki panoszące się na pufach i kanapach, a potem za pomocą igły i nitki wyczarowanie z nich tych całych ogonków, pomponów i… uszek ;)… Ech… i nawet w tych moich planach nie przeszkadzał fakt, że z ZPT ( dla młodszych i niewtajemniczonych: zajęcia z pracy i techniki) miałam w podstawówce same tróje z tzw. „robótek ręcznych” i szycia (!!!).
Aż któregoś pięknego, mroźnego, grudniowego dnia, któraś z moich pacjentek nie wytrzymała już tych moich sylwestrowych wizji i opowieści i niewinnie zapytała: „ Pani Madziu, a ma pani strój tego KRÓLICZKA PLAYBOYA?…” I ja na to: „ No nie mam, ale przecież coś w końcu wymyślę i wykombinuję…” . I co usłyszałam? : „ Pani Madziu, to niech się pani już nie martwi. Ja taki oryginalny strój króliczka playboya mam – mąż mi przywiózł z wyprawy na Florydę, i bardzo chętnie go pani na Sylwestra pożyczę.” …
I co Wy na to?!! No nie pytajcie, co było dalej….:))) . Sylwester był boski!!! Śnieżny, mroźny, piękny.. i bajeczny !! . Dokładnie taki, jaki sobie wymarzyłam… Mało tego: kto brylował na parkiecie w szpileczkach i kabaretkach powiewając uszkami w tańcu?… Kto pozował w blasku fleszy?… Kto zachwycał i dech zapierał?… No nieskromnie powiem: oczywiście: KRÓLICZEK PLAYBOYA…. ;)))) .
Moc słów.
Tą lekcję i doświadczenie z „króliczkiem” zapamiętałam na całe moje dorosłe życie.
I wiem jedno, WARTO:
- Mieć WIZJĘ.
- Nieodparcie w nią wierzyć, i nie dać się innym od niej odwieść.
- Często ją wizualizować i nią „żyć”.
- Mówić o niej otwarcie, szczerze i entuzjastycznie.
… i wiecie co dalej? Dalej świat nas usłyszy. Serio, i bez problemu podsunie nam ludzi, spotkania, rozmowy, sytuacje, których właśnie szukamy lub potrzebujemy 😉 .
I jak nie wierzyć, że słowa mają MOC SPRAWCZĄ?…
Warto więc mówić ŚWIADOMIE, DOBRZE, POZYTYWNIE I JASNO o świecie, o najbliższych, o mężu, o dzieciach, o przedmiotach… i o marzeniach 🙂 . Nasz świat jest taki, jakie są nasze słowa . SERIO.
I tak dobrych słów i dobrych myśli w tym Nowym Roku Wam życzę 😉 .
Z pozdrowieniami….
I jeszcze Anna Jantar w utworze „ Moje jedyne marzenie”:

