kwitnące kwiaty rozmarynu

11 listopada – Dzień Niepodległości.

11 listopada – Dzień Niepodległości.

Pamiętam dom babci Halinki w Gnieźnie. Babci, która żyła 100 lat. Babcia, któregoś dnia po prostu ucięła sobie popołudniową drzemkę – zasnęła i się nie obudziła. Umarła po cichu, z uśmiechem i spokojem na twarzy.

Dom babci wypełniony był zapachem starych, drewnianych kredensów, kwiatów i ziół; przepełniony nostalgią i spokojem, wspomnieniami, starą porcelaną i pożółkłymi fotografiami.

Pamiętam na ścianach fotografię ukochanego męża, a mojego dziadka – Czesława – w mundurze, zdjęcia braci i kuzynostwa, maleńką Halinkę na kucyku razem z córką Ignacego Mościckiego…

Tak, żałuję, i to bardzo, że byłam taka “durna i chmurna”, taka wiecznie zabiegana, taka dojrzewająca, tak bardzo zajęta swoimi sprawami… że tak rzadko przyjeżdżałam do Gniezna, by z Babcią posiedzieć, porozmawiać, posmakować na balkonie wychodzącym na ogród jej magiczne ciasto kajmakowe…

Trzeba było zatrzymać się w biegu, za rękę potrzymać, wspólnie pomilczeć… Ale też spisać te wszystkie historie i opowieści, o prawdzie i historii po I wojnie światowej, o wielkim święcie Narodowym 11 listopada 2018 r., o odzyskaniu przez Polskę NIEPODLEGŁOŚCI… i o wielkim marszałku – Józefie Piłsudskim.

Została tęsknota. Spóźnienie. Niedopowiedzenie… I duma, radość, że przecież… ja i moi synowie kontynuujemy historię Polski i naszej rodziny.

 

Ku pamięci, ku zadumie.

Z pozdrowieniami

Wasza

Magdalena Rusiecka-Serwatka

 

O mój rozmarynie, rozwijaj się
O mój rozmarynie rozwijaj się
Pójdę do dziewczyny, pójdę do jedynej
Zapytam się.

A jak mi odpowie: nie kocham cię, 
A jak mi odpowie nie kocham cię,
Ułani werbują, strzelcy maszerują
Zaciągnę się.

Dadzą mi konika cisawego
Dadzą mi konika cisawego 
I ostrą szabelkę, i ostrą szabelkę
Do boku mego. 

Dadzą mi kabacik z wyłogami
Dadzą mi kabacik z wyłogami
I czarne buciki i czarne buciki
Z ostrogami 
Dadzą mi manierkę z gorzałczyną
Dadzą mi manierkę z gorzałczyną
Ażebym nie tęsknił, ażebym nie tęsknił 
Za dziewczyną.

Pójdziemy z okopów na bagnety,
Pójdziemy z okopów na bagnety,
Bagnet mnie ukłuje, śmierć mnie ucałuje,
Ale nie ty.

 

Wacław Denhoff-Czarnocki

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *