W Licencji na Zdrowie: 12 rocznica ślubu 😉 …
“Miłością trzeba się
opiekować, tak jak
swoim dzieckiem, żeby
się nie zaziębiło,
nie zwariowało,
nie zgubiło się,
nie rozchorowało,
nie zobojętniało…”
Ks.Jan Twardowski
I cóż Wam mogę powiedzieć? 🙂 …
Praca. Praca. Praca. Czujność. Wrażliwość. Przełamywanie tego swojego JA, MNIE, MÓJ, MOJE… Praca, by nadal się zachwycać. By rano tego drugiego nie szturchać i wpuścić do łazienki. By nie zjeść samemu po cichu lodów czekoladowych z zamrażalnika. By stale nie gadać, ale też słuchać. Dotykać. Trwać, chociaż nie zawsze wszystko się rozumie. Trwać, chociaż wszystko dookoła zasuwa i zmienia się jak na karuzeli. Zatrzymywać się w biegu. Poczekać. Podeprzeć bokiem. Rękę po raz setny podać… Przeprosić. Kocem okryć chrapiącego przed telewizorem. Pamiętać, że woli cukier a nie miód, paski a nie kratki na koszuli, filmy pif-paf niż melodramaty… Mówić dobrze. Być czułym. Zasypiać wtulonym…
Warto 🙂 .
Z pozdrowieniami,
Wasza z rozwianą grzywką

