“Kobieta powinna mieć pomalowane paznokcie do dziewięćdziesiątego roku życia.”
Anais Nin
Pomalowałam dzisiaj paznokcie. Na czerwono. Super. Fakt, że w aucie, i to podczas jazdy (oczywiście nie byłam tym razem kierowcą 🙂 ),ale czego nie robi się dla piękna…
Każda kobieta, prędzej czy później, dorasta do tej ogromnej i radosnej świadomości bycia kobietą. Nagle odkrywamy jaką przyjemnością jest pielęgnowanie w sobie kobiecości: poprzez dobór fryzury, naukę zgrabnego poruszania się, kunsztowny makijaż, przemyślny strój, wyszukaną biżuterię…
Moment, w którym my kobiety w pełni i świadomie akceptujemy swoją kobiecość jest przełomowy, to jak przebudzenie. Przypisuje się nam kobietom tak wiele cech związanych z troską o najbliższych, o ognisko domowe, o dobrą atmosferę w domu czy w pracy. A prawda jest bardzo prosta i banalna: cała siła i piękno kobiety wypływa z jej wnętrza. Zaakceptowanie siebie jako kobiety, żony, matki zaczyna się od środka. Odkrycie w sobie tej wewnętrznej siły pozwala nam kobietom dosłownie i w przenośni “góry przenosić”. Nie bez powodu, tam gdzie jest kobieta, tam roztacza się piękno jasnych, czystych okien, kwiatów w wazonie, bieli obrusów, ikeban. Tam gdzie jest kobieta tam pachnie świeżością, ciastem, obiadem. Tworzymy piękno i dzielimy się tym pięknem, emanujemy nim dookoła. A naszym największym i sercu najbliższym dziełem jesteśmy my same. Nasza miłość i przyjaźń, nasz szacunek do samych siebie przejawia się w trosce o swoje piękno wewnętrzne i zewnętrzne. Stąd dobrze, gdy dbamy o intelekt i rozwój wewnętrzny, a także o zdrowy sen, wypoczynek, o optymalne odżywienie. Ale też o tą cudowną i wyjątkową aurę, jaka nas kobiety otacza. Aurę, którą tworzą między innymi te wszystkie kobiece drobiażdżki takie jak: broszki, apaszki, perfumy, torebeczki, rajstopy, makijaż…i ślicznie pomalowane paznokcie :).
Jutro pomyślę o pomalowaniu…ale paznokietków u stópek :).

